poniedziałek, 10 lutego 2014

mini spódniczka na drutach z ażurowym wykończeniem

W zeszłe lato zrobiłam spódniczke dla siostrzenicy ale dopiero teraz udało mi sie ja ustrzelić to ruchliwe dziecię ;)



W pasie sznureczek zrobiony szydełkiem z małymi listkami.

Małej chyba się podoba bo koniecznie chciała założyć mimo, że za oknem śnieg.

Włóczka to Sonatka - bawełna z wiskozą, druty nr3, wzór listków na 7 oczek, kolor to piękny intensywny róż, na ściągaczu włóczka z prucia w kolorze niebieskim z fioletową błyszczącą nitką.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Farbowanie starej wełny czyli jak z majtek zrobić trawę..

W swoich przepastnych zasobach włóczkowych mam sporo różnorakiej wełny. Kaszmir, wełna owcza wszytki pięknie ale.. kolory fatalne.

Wytoczyłam wojnę tym wyblakłym majtkowym błękitom. Zwinęłam na próbę jeden kłębek w długi motek ok. metrowy (dobrze się to robi na nogach odwróconego krzesła)  przewiązując luźno po kilkanaście zwojów w czterech miejscach i mocno zmoczyłam w ciepłej wodzie. Rozrobiłam farbę w gorącej wodzie i w dwóch kolorach khaki i grafitowy. Docelowo włóczka miała mieć kolor khaki łagodnie przechodzący w szary. Po 30 minutach leżakowania w roztworze okazało się, że w zasadzie połowa jest jasno szara a druga połowa blado szaro zielonkawa. Farba była do bawełny i sztucznych i wydawało mi się, że podobnie chwyci wełnę ale nie miała takiej ochoty. Rozrobiłam zatem dosłownie odrobinkę farby do wełny kolor zielony..

w efekcie:


otrzymałam pęto z szaro zielonym dość ciemnym kolorem u góry  i na dole ostro zielone, pasujące zupełnie do niczego plamy. Farba do wełny dała bardzo intensywny kolor ale miał być khaki więc..

Rozrobiłam szybko dosłownie odrobinę  żółtego barwnika i zamoczyłam połowę. Czy mam khaki? Nie :) ale za to żółtą rękę bo zapomniałam w pośpiechu o rękawiczce. Ostatecznie kolor mi się podoba bo wygląda tak:




Po farbowaniu mam moje ulubione zielenie więc operację uważam za udaną. Po majtkowym błękicie pozostało tylko wspomnienie ale.. miejcie się na baczności bo.. Ha! Zostało mi jeszcze z 8 motków i cała siata barwników! Podoba mi się ta zabawa i polecam każdemu, kto ma podobny problem z zalegającymi włóczkami w kolorach nie pasujący do niczego - warto :) Na dowód zdjęcie z serii przed i po z majcianym szetlandem czekającym dumnie na swoją kolej:


Może ktoś się skusi na podobny zabieg? W każdym razie ja polecam.

niedziela, 2 lutego 2014

Czapka z listkami do chusty Dianna

Do zrobionej przed Świętami chusty Dianna wydziergałam czapkę. Również z włóczki Drops Delight ale tym razem połączyłam 2 nitki w różnych kolorach i dziergałam je razem. Wyszedł soczysty miks pozytywnie nastrajający i bardzo kobiecy jak powiedział Pan Fotograf ;)

Nie mogłam się doczekać efektu i mam zdjęcia jeszcze przed upraniem :) Mi się podoba, a co! Liczę na to, że nowej właścicielce też do gustu przypadnie. Po upraniu z pewnością będzie ładniejsza (na to liczę ;) bo z chustą tak właśnie było.




Zdjęcia nie oddają w pełni  ferii barw jaka zapanowała na czapie ale na słowo trzeba uwierzyć, że jest dobrze, soczyście i kolorowo.

Zużycie to 65g (ok 115m każda włóczka), druty 3 oraz 3,5. Nabrałam 120 oczek, po ściągaczu zredukowałam do 104. Jedyną ozdobą czapki są dwa listki.

Wzór listków wykombinowałam jakoś tak:


Y   oczko prawe z poprzecznej nitki
o    narzut
-    oczko lewe
|     oczko prawe
+    oczko prawe przekręcone
/|\    trzy razem (dwa zdjąć na prawo, 1o. prawe, przełożyć nad nim zdjęte oczka)
\     dwa razem na prawo  od prawej
/     dwa razem na prawo  od lewej

Jakbym robiła drugi raz to w większym listku dorobiłabym dłuższą łodyżkę i 1-2 rzędy lub już w ściągaczu ciągnęłabym przekręcone oczko łodyżki. Może następnym razem.

Tylko czy ja tej zimy zdążę jeszcze zrobić czapkę zimową dla siebie?


środa, 29 stycznia 2014

Wymarzony prezent dla dziewiarki


Czas jakoś szybko mi przez palce ucieka. Nie zdążyłam się jeszcze pochwalić prezentem jakim zostałam obdarzona w te Święta Bożego Narodzenia.

Jest to fantastyczny niezbędnik dziewiarki - pokrowiec na druty. Prezent ten ma dla mnie bardzo duże znaczenie, bo jest wykonany ręcznie przez moją KOCHANĄ MAMĘ :-*

Mama odkąd pamiętam szyła na maszynie dla mnie i dla reszty rodziny piękne sukienki, bluzki, spodnie, kurtki z aplikacjami i inne cuda..

Wiem, że wykonanie tego pokrowca – niezbędnika kosztowało wiele pracy, co potęguje mój zachwyt!



wnętrze pokrowca na druty 

Do pokrowca dołączona była również saszetka na zaczętą robótkę. Wszytko jest w ciagłym użyciu i zawsze jak spojrzę to przypomina mi mamę :) To kolejny dowód na to, że warto robić rękodzielnicze prezenty.


Mamusiu – dziękuję!

środa, 1 stycznia 2014

Sylwestrowa spódniczka w warkocze na drutach

Jupiii!
Wydziergana jeszcze w Starym Roku rzutem na taśmę. W Nowym doczekała się już nocnej sesji :) dzięki wspaniałemu Fotografowi!




Ta spódniczka mini we wzory warkoczowe i plecionki :) była moją pierwszą wydzierganą rzeczą w warkocze od 20 lat.. Efekt uważam za mój mały sukces. Rekompensuje moje fatalne samopoczucie w związku z choróbskiem, które nie chce się ode mnie odczepić.

Do wykonania użyłam 2 motków Merino Tweed Yarn Art i druty nr 6 oraz 5.

Spódnica posiada 2 kieszenie nie rzucające się zbytnio w oczy, wykończone sznureczkiem ( i cord ). Z tyłu na małym rozporku dwa guziczki. W pasie wiązana sznureczkiem również zrobionym na drutach.

Czas pracy z szyciem kieszeni ok 9 godzin + opracowanie wzorów. Koszt włóczki to 23zł.